Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 19 maja 2021
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Stron: 416
Wydanie I
Ilona Gołębiewska - mieszkanka Warszawy, ale gdy tylko może ucieka do mazowieckiej wsi. Prowadzi stronę Ilona... Znana z "Miłość ma twoje imię" , "Teatr pod Białym Latawcem" oraz serii "Stary dom".
"Zmysły" trafiły do mojej recenzji dzięki współpracy z Wydawnictwem Muza. I przyznam się, że kupiła mnie już na początku swoją okładką, bo wydała mi się taka ciepła.
Tytułowa książka jest to opowieść o Elizie i Natanielu. Jest to dwójka młodych ludzi, którzy kochają muzykę i żyją muzyką. Na początku tej historii, ta dwójka w ogóle się nie zna, połączy ich zbieg okoliczności i burza. Eliza jest wokalistką w zespole MovieBand, pracuje w firmie swojego narzeczonego Roberta. Na pozór życie dziewczyny wygląda normalnie, ma dobrą pracę, może realizować swoje marzenia, ale to tylko pozory. Robert ciągle ma do niej pretensje o zespół i coraz częściej zaczynają się kłócić. To wszystko zaczyna Elizie przypominać złotą klatkę. Takim punktem kulminacyjnym w jej życiu okazuje się poważna zmiana zachowania jej partnera. Wróćmy teraz do Nataniela, pracuje on w Warszawskim klubie Granda, gra w zespole rockowym Husaria i maluje swój obraz jako lovelas. Jak połączą się ścieżki Elizy i Nataniela? Co się wydarzy jeszcze w życiu głównej bohaterki? Dlaczego Narzeczony Elizy się nagle tak zmienił?
"Zmysły" trochę przypomina mi wcześniejszą książkę tej autorki "Pragnienia". Dwoje młodych ludzi, życie ich się zmienia w wyniku jakichś złych wydarzeń, akcja ma podwójne dno i nawet ta okładka kolorystycznie trochę przypomina tamtą. Akcja książki jest zbudowana na takim samym schemacie. Wiadomo bohaterowie są inni, inne wydarzenia, inne miejsce i czas. Fakt może się czepiam, bo autorka wzoruje się na własnym stylu. Przez to, że ostatnio więcej czytam, to takie rzeczy teraz rzucają mi się w oczy. "Zmysły" są fajnie napisane, prostym językiem i zaciekawia dalsza akcja. Plus za fajne opisy miejsc, bohaterów:
"Warszawę otulała jasna noc. Niebo było bezchmurne, rozświetlone milionami gwiazd. Nad centrum stolicy wznosił się księżyc o mocno zarysowanych konturach. Jego odbicie można było dostrzec w spokojnych wodach Wisły."
Autorka jak dla mnie takim opisem działa na wyobraźnie. Osobiście od jakiegoś czasu mieszkam w Warszawie i szczerze nigdy nie zwracałam uwagi na nocne niebo, a tym fragmentem Pani Ilona mnie zachęciła. Zwroty akcji czasami potrafią zadziwić i wprowadzić zamieszanie. Trochę nie rozumiem skąd tytuł. I zmieniłabym trochę szatę graficzną okładki, ten róż może na jakiś inny kolor, bo kojarzy mi się ona z "Pragnieniami", chyba, że taki był zamysł. Kończąc polecam "Zmysły", fajna książka na letnie wieczory i małą podróż po Warszawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz