Wydawnictwo: Self Publishing
Data wydania: 07 listopada 2025
ISBN: 978-83-944767-5-5
ISBN kolekcji: 978-83-975326-1-8
Kategoria: literatura piękna
Stron: 300
Elżbieta Kosobucka urodziła się w Szczecinie, ale od lat mieszka w Gdyni. Interesuje się psychologią. Jak sama pisze jest katoliczką wrażliwą na drugiego człowieka. W swojej twórczości chce jak najwięcej przekazać dobra i piękna. Pisząc swoje powieści ważne jest dla niej, aby niosły ze sobą wartościowy przekaz, dzięki któremu czytelnik może odkryć coś budującego dla siebie. Jak sama pisze na swoim profilu na facebooku:
"Moim pragnieniem jest, aby moja twórczość przywracała kobietom wiarę w miłość, pomagała odkrywać na nowo ich wewnętrzne piękno i umacniała w tym, że warto podążać za marzeniami. Miłość jest dobra i piękna, miłość nie rani. Szukajmy dobra w nas i innych, nie poddawajmy się, kochajmy!"
Tytułowa książka trafiła do mnie dzięki samej autorce. Przyznam, że miło mi się zrobiło, gdy do mnie napisała po siedmiu latach z propozycją przeczytania jej najnowszej książki i napisania recenzji.
Iszsza to dziewczyna, można powiedzieć anioł. Żyje ona na rajskiej wyspie Insula, gdzie ludzie są dla siebie tak po prostu życzliwi, wszyscy są dla siebie dobrzy, stanowią jedną wspólną niespokrewnioną rodzinę. Dziewczyna żyje tam z prawami Boga, jest szczęśliwa i spełniona. Wszystko się kończy w wieku piętnastu lat traci rodziców w katastrofie lotniczej. Dziewczyna chociaż nie chce, musi opuścić wyspę i przyjaciół, bo opiekę nad nią ma przejąć jej ciocia, z której dziewczyna w ogóle nie zna. Krewna zabiera ją ze sobą do Metropolis, które jest smutnym miejscem. Gdzie bliskość i miłość, to nieznane słowa, a zwykła dobroć nie istnieje, bo gdy komuś pomożesz musisz coś za to chcieć. Iszsza czuje, że nie pasuje do tego świata, ale mimo wszystko postanawia się nie zmieniać i z planem, że gdy tylko skończy osiemnaście lat, zrobi wszystko żeby wrócić do bliskich sobie osób. I tak po ukończeniu pełnoletności, zostaje wyrzucona z domu, a jej jedynym sprzymierzeńcem, okazuje się obca dla niej osoba, mężczyzna, którego uratowała po strzelaninie. Epistrefo, bo tak ma na imię nasz bohater, coraz bardziej interesuje się dziewczyną i jak na tamten świat- jej dziwacznym zachowaniem i chęcią pomagania innym. Jak się potoczą losy Iszszy? Jak dziewczyna wpłynie na życie mężczyzny? Co się jeszcze wydarzy?
„Iszsza” to historia, która wciąga już od pierwszych stron. Ciężko jest się od niej oderwać i pewnie gdyby nie inne obowiązki, to pochłonęła bym ją w jeden dzień. Główna bohaterka jest takim promyczkiem pochmurne dni. Dostała się do ciemnego świata, który chce ulepszyć, nie wymagając nic za to, ale niestety czyniąc sobie wrogów z ludzi na wysokich stanowiskach. Dla nich ten porządek świata jest na rękę, bo mogą z ludźmi robić co chcą i boją się nowego, nieznanego. Bo co się stanie, gdy ludziom przestanie się podobać dawny porządek/nieporządek. Nawet ciotka Iszszy jest tym światem przesiąknięta, nie umie okazywać uczuć, a opieka nad dziewczyną jest po prostu formalnością, którą musi wypełnić i to się kończy, gdy tylko dziewczyna kończy osiemnaście lat. Wtedy wyrzuca dziewczynę na bruk. W tych wszystkich szarościach dziewczyna nie traci swoich kolorów i staje się światłem dla innych. Dając nadzieję, na lepsze jutro. Daje im dach nad głową, pomaga wrócić do bliskich, do którego urzędu się zwrócić. Dzięki niej ludzie nie czują się samotni. I zaczynają też okazywać to innym. Czy jedna osoba może zmienić coś w tak brudnym świecie? Wiecie co mnie najbardziej przeraziło w tej książce? Opis Metropolis, ponieważ tak spojrzeć na dzisiejszy świat, to jakbyśmy do tego dążyli. Już w dzisiejszych czasach relacje między ludzkie obumierają, zastępowane przez elektronikę. Ciągle gdzieś gonimy, nie mając czasu dla najbliższych, liczą się tylko pieniądze. Zwykła ludzka życzliwość czasami jest rzeczą niespotykaną, a wręcz z drobiazgów człowiek człowiekowi potrafi zrobić awanturę. Dziękuję czasami nie istnieje, chociaż to jedno słowo wiele nie kosztuje, a potrafi innej osobie umilić dzień. Szczerze nie chciałabym dożyć takich czasów, gdzie człowieczeństwo będzie passe. Przyznam książka daje do myślenia. Autorka ponownie mnie nie zawiodła, książka bardzo mi się spodobała. Chociaż na sam koniec Pani Elżbieta mnie zaskoczyła zakończeniem. Gorąco polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz