Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 22 października 2024
ISBN: 978-83-8373-250-4
Kategoria: literatura piękna
Stron: 636
Wydanie I
Rafał Junosza Piotrowski urodził się w 1967 roku w Krakowie. Ukończył anglistykę na UJ. Zajmuje się tłumaczeniem. Mieszkał w Irlandii, a obecnie w Anglii.
Książka trafiła do mnie dzięki zorganizowanemu przez dziewczyny z bloga Czytam dla przyjemności Book Tour. Zainteresował mnie tytuł tej książki „Dziadek” jest to adekwatny tytuł, ponieważ opowiada on historię Jana Skórzewskiego, który nas życie kocha swoją wnuczkę Emilię i zrobiłby dla niej wszystko.
Zresztą możemy się o tym szybko przekonać, gdy u dziewczynki lekarze diagnozują rzadką chorobę nowotworową, której NFZ nie refunduje, a terapia kosztuje majątek, ponad 1mln marek niemieckich. Dla bliskich chorej jest to nierealna suma i mimo wszystkich swoich starań zbierają tylko część potrzebnej kwoty. Jan postanawia się nie poddawać i bierze sprawy w swoje ręce. Wyciąga dawne umiejętności, o których jego bliscy nie mają pojęcia i szuka sposobu na zdobycie brakującej sumy. Okazja pojawia się sama, chociaż jest ryzykowna. Co zrobi Jan dla swojej wnuczki? Czy uda mu się uzbierać brakującą kwotę? Co Jan ukrywa przed bliskimi i jaką skrywa historię?
Muszę przyznać, że na początku książka jakość szczególnie mnie nie wciągnęła, a można by powiedzieć, że nawet męczyła i pewnie gdyby nie osoba Emilki i chęć dowiedzenia się jak potoczą się losy dziewczynki, to bym „Dziadka” nie skończyła. I to byłby błąd! Pomimo początkowych trudności czytałam dalej i gdzieś od połowy, książka zaczęła coraz bardziej mi się podobać i sama historia nabrała rozpędu i potencjału. Dla mnie osobiście dużo było treści, która nic nie wnosiła do opowieści, a stanowiła taki zapychacz. Jak dla mnie było za mało wątków teraźniejszych związanych z Emilią i tą walką o nią, a za dużo wspomnień. Rozumiem, że autor chciał przedstawić jak Jan stał się tym kim był, ale można było to trochę skrócić, bo niektóre wątki czytałam i nic z nich nie wyniosłam. Tak jak na przykład historia gdańskiego gangstera Kobry, oczywiście rozumiem początek, ale reszta tej historii jak dla mnie była zbędna. Oczywiście to moje osobiste odczucia i inni nie muszą się ze mną zgadzać, ale niektóre wątki można było pominąć. Co do drugiej połowy „Dziadka” nie mam już takich zastrzeżeń, tam po prostu poznajemy lepiej samego Jana i to jak to się stało, że został tym kim był. I tu jest dopiero pokazana walka dla wnuczki. Samo zakończenie bardzo wciągające. Tytułowa książka jest to obraz miłości dziadka do wnuczki, o tym ile jesteśmy w stanie zrobić dla bliskiej nam osoby. Ogólnie ciężko mi jest ocenić tą książkę, bo mam przy niej sprzeczne odczucia, więcej najlepiej jak sami ją przeczytacie i dacie znać co o niej myślicie. Pozdrawiam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz