Wydawnictwo: Nowe Res
Rok wydania: 7 luty 2025
ISBN: 978-83-8373-496-5
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Stron: 262
Wydanie I
Marta Jednachowska z zawodu lekarka weterynarii, pisanie jest jej passą. Prowadzi własną stajnie, ale czas też dzieli na swojego męża i rodzinę.
Tytułowa książka trafiła do mnie dzięki dziewczynom z bloga Czytam dla przyjemności. Muszę się przyznać, że skusił mnie tytuł i okładka. Chociaż nie powinno się oceniać książki po okładce. :-)
Tytułowa książka jest to opowieść o weselu w stylu włoskim. Monika i Lukas pochodzą z Niemiec, ale przez bliskich i ich zachowanie postanawiają swój ślub wsiąść w pięknej Toskanii. Ma być on kameralny, tylko oni, świadkowie i dwójka najbliższych przyjaciół. Wszystko miało być cudownie, piękna sceneria i tak jak sobie wymarzą. Tylko ich plan komplikuje się, gdy na miejscu nie pojawia się organizator ślubu, który już wziął swoją prowizję i jak się okazuje nic nie zorganizował. Ślub ze snów staje się tym z koszmaru, ponieważ wszystko wskazuje na to, że młodzi zostali oszukani i ich sakramentalne tak się nie odbędzie. Jeszcze bardziej życie młodych się komplikuje, gdy znika świadek. Dlaczego ktoś postanowił tak oszukać Monikę i Lukasa? Czy ślub się odbędzie? Co stało się ze świadkiem? Dlaczego komuś zależy żeby zniszczyć ślub młodych?
„Toskański ślub” jest to książka, która wciąga już od pierwszych stron. Autorka zaprasza nas do pięknej i malowniczej Toskanii. Miejsce idealne na wymarzony ślub. Lecz dla Moniki i Lukasa staje się ona scenerią ciągłych problemów. Oszukani, okradzeni, zdradzeni. Nie wiedzą co z tym wszystkim zrobić. Książka na pewno zaskakuje, ponieważ sam tytuł i okładka wskazują, że będzie to romans, a tu niespodzianka. Nie można się nudzić, wraz z bohaterami możemy dochodzić do prawdy, która do samego końca nie jest taka oczywista. Mnie samo zakończenie zaskoczyło i z chęcią poznałabym dalsze losy bohaterów. Gorąco polecam, przy książce nie da się nudzić. I co jest jeszcze fajne, że książka została wydana w dzień moich urodzin siódmego lutego.
Marta Jednachowska z zawodu lekarka weterynarii, pisanie jest jej passą. Prowadzi własną stajnie, ale czas też dzieli na swojego męża i rodzinę.
Tytułowa książka trafiła do mnie dzięki dziewczynom z bloga Czytam dla przyjemności. Muszę się przyznać, że skusił mnie tytuł i okładka. Chociaż nie powinno się oceniać książki po okładce. :-)
Tytułowa książka jest to opowieść o weselu w stylu włoskim. Monika i Lukas pochodzą z Niemiec, ale przez bliskich i ich zachowanie postanawiają swój ślub wsiąść w pięknej Toskanii. Ma być on kameralny, tylko oni, świadkowie i dwójka najbliższych przyjaciół. Wszystko miało być cudownie, piękna sceneria i tak jak sobie wymarzą. Tylko ich plan komplikuje się, gdy na miejscu nie pojawia się organizator ślubu, który już wziął swoją prowizję i jak się okazuje nic nie zorganizował. Ślub ze snów staje się tym z koszmaru, ponieważ wszystko wskazuje na to, że młodzi zostali oszukani i ich sakramentalne tak się nie odbędzie. Jeszcze bardziej życie młodych się komplikuje, gdy znika świadek. Dlaczego ktoś postanowił tak oszukać Monikę i Lukasa? Czy ślub się odbędzie? Co stało się ze świadkiem? Dlaczego komuś zależy żeby zniszczyć ślub młodych?
„Toskański ślub” jest to książka, która wciąga już od pierwszych stron. Autorka zaprasza nas do pięknej i malowniczej Toskanii. Miejsce idealne na wymarzony ślub. Lecz dla Moniki i Lukasa staje się ona scenerią ciągłych problemów. Oszukani, okradzeni, zdradzeni. Nie wiedzą co z tym wszystkim zrobić. Książka na pewno zaskakuje, ponieważ sam tytuł i okładka wskazują, że będzie to romans, a tu niespodzianka. Nie można się nudzić, wraz z bohaterami możemy dochodzić do prawdy, która do samego końca nie jest taka oczywista. Mnie samo zakończenie zaskoczyło i z chęcią poznałabym dalsze losy bohaterów. Gorąco polecam, przy książce nie da się nudzić. I co jest jeszcze fajne, że książka została wydana w dzień moich urodzin siódmego lutego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz