Data wydania: 24 kwietnia 2026
Stron: 344
Wydanie I
http://dejmones.blogspot.com/?m=1
Tytułowa powieść trafiła do mnie dzięki Wydawnictwu WasPos. Skusiłam się żeby ją przeczytać, ponieważ zaintrygowała mnie okładka książki, która jest według mnie taka mroczna, ale też za razem tajemnicza. Dodatkowo ten krótki opis i wzmianka, że historia jest oparta na legendzie, więc jak się nie skusić?
„Mniszka z Pragi” opowiada nam historię życia od najmłodszych lat, aż do śmierci Sofij Regenhoffer. Dziewczyna dorasta na Małej Stranie w Pradze. Można powiedzieć, że ma szczęśliwe życie, kochająca rodzinę, ale to dla zewnętrznego obserwatora. W czterech ścianach Sofija od najmłodszych lat musi słuchać po nocy kłótni rodziców, patrzeć na zdrady ojca, sceny zazdrości matki. Gdy w wieku nastoletnim traci matkę, a nowa partnerka ojca odsyła ją do klasztoru, dziewczynka musi zmierzyć się z nową rzeczywistością, traci grunt pod nogami i swój rodzinny nieidealny dom. W murach Sofija dorasta i po ukończeniu osiemnastu lat, postanawia przystąpić do zakonnic. Można powiedzieć znalazła powołanie i stabilność. Wszystko się zmienia, gdy w przyklasztornym kościele pojawia się nowy młody ksiądz. Jego obecność wpływa na już młodą kobietę i jej serce zaczyna bić mocniej. Uczucie, które się rodzi między nimi z jednej strony jest piękne, ale z drugiej grzeszne i zakazane. Dodatkowo dziewczynę zaczyna prześladować Demon, który mąci jej w głowie. Co oznacza pojawienie się Demona dla klasztoru? Czemu obrał Sofije na cel? Jak potoczą się dalsze losy dziewczyny?
Muszę przyznać, że książka od pewnego momentu trzyma w napięciu. Jest w niej sporo tajemnic, które możemy z każdą kolejną stroną odkrywać. Jest historia o zakazanej miłości i konsekwencjach z nią związanych. Czy miłość może być zła? O tym możecie się przekonać. Jest to opowieść o walce dobra ze złem, między być a nie być. Autor pokazuje jak nasze decyzje wpływają na dalsze losy. Przy książce nie da się nudzić. Do tego sam fakt, że jest ona oparta na legendzie, czyli może być w tym ziarno prawdy, trochę przeraża i budzi dreszcze. I samo zakończenie jest zaskoczeniem i niespodziewane. Więc to też na plus. Muszę przyznać, że czasem się gubiłam i nie zawsze wszystko rozumiałam, zwłaszcza podrozdziału „Skrzypienie”. Kończąc książka wciąga i czyta się ją bardzo szybko. Na duży plus zdobienia początków każdej części książki są piękne, a sama powieść jest podzielona na pięć części, które dzielą się na rozdziały i „Skrzypienia”. Polecam historia warta przeczytania.


