12 listopada 2020

Jak umieramy - Roland Schulz


Wydawnictwo: 
Muza
Tytuł oryginalny: So steber wir: Unser Ende und was wir darüber wissen sollten.
Rok wydania oryginału: 2018
Data wydania polskiego: 21 październik 2020
ISBN: 978-83-287-0749-8
Kategoria: literatura faktu
Stron: 304
Wydanie I


        Roland Schulz rodowity Niemiec, urodził się w 1976 roku. Z wykształcenia i wykonywanego zawodu jest dziennikarzem. Współpracował bądź współpracuje z "największymi""Die Zeit" i "Süddeutsche Zeitung". Wielokrotnie nagradzany za swoje reportaże, inspirację do tego tematu znalazł przy okazji... narodzin syna.    

            "Jak umieramy" mogłem przeczytać dzięki uprzejmości mojej żony, ale przede wszystkim dzięki Wydawnictwu Muza. Które to przesłało tę książkę do niej przedpremierowo (a ja jej przemocą odebrałem). 

            Może zacznę od kwestii technicznych, zanim przejdę na właściwe tory. Książka ewidentnie jest "załamana" na dwie, niemal równe części. W pierwszej mamy do czynienia z samym umieraniem. Jak to wygląda z punktu widzenia chemii, biologii i psychologii- jest to jak dla mnie niezmiernie ciekawe. Druga zaś to już kwestie formalno-prawne, psychologii żałoby, no i jeszcze trochę reakcji biochemicznych (w naszym/ już nie naszym*) organizmie. Piszę o tym ponieważ jest to bardzo wyraźne, mimo że formalnie książka ma aż 3 rozdziały (Umieranie, Śmierć, Żałoba), to przedstawia płynny obraz z wyjątkiem właśnie jednego załamania, mniej więcej w momencie śmierci. Autor jak wspomniałem jest Niemcem, więc kwestie prawne zostały opisane zgodnie z tamtejszym porządkiem prawnym. Na szczęście wydawnictwo zadbało o to by w przypisach zaznajomić nas z naszymi rodzimymi regulacjami. 

            „Kilka dni przed śmiercią, kiedy nikt jeszcze nie zna godziny twojego zgonu, serce przestaje pompować ci krew do koniuszków palców dłoni. Potrzebna jest bowiem gdzie indziej: w głowie i w centrum ciała, tam, gdzie znajdują się płuca, serce, wątroba. Krew przestaje dopływać również do palców nóg. Stopy robią się zimne a oddech płytki. Zmysły przestają działać. Twoje ciało zaczyna żegnać się z życiem” 

Są to słowa najczęściej cytowane, ale też słowa które mnie osobiście najbardziej poruszyły, zostawiły największy ślad, wraz ze świadomością że to wszystko jest NIEUCHRONNE. Mnie to spotka, Ciebie też. Świat ma w d... co czujesz. Jak bardzo będziesz chciał/a żyć. Autor zwraca się bezpośrednio do czytelnika jako do osoby umierającej, początkowo myślałem że cała książka jest to swego rodzaju poradnik (nota- bene napisany przez lekarza), a przygotowany dla osób chorych paliatywnie, który tylko przypadkiem trafił do mnie. Po przeczytaniu całej stwierdzam że nie. Według jednej z koncepcji psychologicznych przytoczonych w tej książce, zgodnie z zasadami, za osobę umierającą można już uznać skazańca który zna datę egzekucji. My jej nie znamy. Jedynym problemem w tej książce jest dla mnie fakt. że trochę za szeroko jest omawiany temat tego co się dzieje podczas żałoby. Jest to oczywiście istotne, ale nie z perspektywy NAS którym ma się TO przydarzyć. 

            Autor wykorzystując swoje znajomości, kontakty które zdobył, wprowadza nas w świat śmierci. Niby zakazany przez kwestie prawne i tajemnice branżowe, a może bardziej niechciany. Człowiek jako istota rozumna robi wszystko aby uciec od śmierci- choćby myślami, gdy inaczej nie może. A jednak. A jednak warto sobie to od czasu do czasu przypomnieć, że choć nie wiem jakim okazem zdrowia jesteś, jak dbasz o siebie, jak długowieczni są w twojej rodzinie, to kiedyś światła zgasnął. Książka koniecznie do przeczytania. Po co? A po to żeby później nie żałować, bo to "później" nastąpi.

*- niepotrzebne skreślić

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz